niedziela, 27 grudnia 2015

Diecesca #5 ~ "Teraz kończysz imprezę...."

*Diego*
Jest już czwarta nad ranem. Podejrzewam, że tylko ja tu jestem trzeźwy. Nie piłem nic, aby mieć pewność, że Francesce się nic nie stanie. Marco cały czas się dobija do niej do pokoju. Mam nadzieję, że jej to nie przeszkadza tak jak mi.
 - Kochanie..... - Marco nie dawał za wygraną.
 - Czy Ty się możesz w końcu zamknąć? - nerwy mi puściły. Złapałem go za szmaty i zaprowadziłem na dół do salonu. W tej samej chwili rozległ się dzwonek do drzwi. Kto mógłby przyjść o tej porze? Może to policja? Wątpię. Sąsiedzi za bardzo się boją, aby policje wzywać. Postanowiłem otworzyć. Ciekawe kogo niesie.... Jeszcze przez chwilę się zawahałem, ale jednak otworzyłem. Moim oczom ukazała się śliczna, a zarazem zdenerwowana blondynka, oraz szatyn z postawioną metrową grzywką na żel. Mieli przy sobie walizki. Muszę przyznać, że w tym momencie jestem zdezorientowany.
 - Pomóc w czymś? - zapytałem jakby nigdy nic.
 - Ha i jeszcze się pyta. - spojrzała na chłopaka i zwróciła się do mnie. - Teraz kończysz imprezę....
 - Jakim prawem Ty mi rozkazujesz? - zdenerwowała mnie.
 - Takim, że jak tego nie skończysz to Francesca wróci do Włoch.
 - Co? - Ona chce wrócić? I to jeszcze przez tą imprezę? - Marco, Felipe, Leon wynocha z mojego domu!
 - Staaaaaryy. - bełkotał, gdy wyłączyłem muzykę.
 - Wyjdźcie z mojego domu! -  krzyknąłem na całe gardło. Mam nadzieję, że nie obudziłem Francesci.

*Francesca*
 - Wyjdźcie z mojego domu! - ten wrzask mnie obudził. Muzyka ucichła. Co tu się dzieje? Postanowiłam zaryzykować i wyjść. Niepewnie przekręciłam kluczyk w drzwiach i wyszłam z pokoju. Zdziwiło mnie to, że na górze nikogo nie było. Zeszłam po schodach na dół. Tam też nikogo nie było. Weszłam do salonu, a tam zobaczyłam Ludmiłe, Federico i Diego. Od razu podbiegłam do Luśki i rzuciłam się jej na szyję.
 - Ej, a ja to co? - zapytał Feder z miną przybitego pieska. Odsunęłam się od Lu i przytuliłam się do Federico, który mnie podniósł i okręcił parę razy wokół własnej osi.
 - Jak ja się cieszę, że tu jesteście.....

sobota, 26 grudnia 2015

Diecesca #4 ~ "Ja tam do niej jadę. Jedziesz ze mną?"

*Francesca*

~ 3 godziny później ~

Dlaczego ja się zgodziłam, aby tu przyjechać?! Jest już 22, a
przyjaciele Diego próbują wparować do mojego pokoju. I jeszcze ta muzyka... Załamie się....
 - Kochaabnie. - od razu rozpoznałam ten głos. Marco... - Otwórz. Zabawimy się.
Nic się nie odezwałam. We Włoszech maja teraz godzinę piętnastą. Może zadzwonię do Ludmiły? Tak to dobry pomysł. Wstałam z łóżka i podeszłam do jednej z walizek i wyjęłam z niej tableta, na którym zainstalowany był skype. Zadzwoniłam. Po dwóch sygnałach odebrała.
(Od aut. Rozmowa z Lu ♥)
 - Hej Fran. - powiedziała zadowolona, ale gdy zobaczyła moją minę od razu zmieniła swoje nastawienie. - Teraz mi proszę powiedzieć, co się stało i... Co to za muzyka w tle?
 - To się stało, że Diego, o którym Ci pisałam razem z kolegami urządzili sobie imprezę.
(W tle)
 - Kochanie, ja chcę się tylko dobrze z Tobą zabawić.... 
 - Kto to?
 - Przyjaciel Diego. - spojrzałam na drzwi, w które walił chłopak. - Lu ja się boję. Jutro wracam do Włoch.
 - Hej Fran dlaczego chcesz wracać? - zapytał Federico - chłopak Luśki
 - No otwórz zabawimy się.
 - Chyba słyszałeś. - miałam łzy w oczach. Tak bardzo się bałam.
 - Fede. - Ludmiła zwróciła się do Włocha. - Ja tam do niej jadę. Jedziesz ze mną?
 - Przecież jej tak nie zostawię.
 - Ale nie musicie.... - próbowałam im to wybić z głowy, ale to nic nie dało.
 - Będziemy rano. Nie bój się. - cała Ludmiła. Zawsze ogarnie sytuacje. - Teraz jedziemy się spakować, potem kupić bilety, a Ty. - zwróciła się do mnie. - Zakładaj słuchawki, puść muzykę na fula i spróbuj zasnąć. Pa
Rozłączyła się, a ja zrobiła tak, jak Ona powiedziała. Wysłałam im jeszcze adres domu Angie. Momentalnie zasnęłam.

*Ludmiła*
Martwię się o Francesce. Jest w obcym mieście z jakimiś chłopakami całkiem sama. Nie mogę jej tak zostawić. Właśnie z Federico czekamy na odprawę. Już za parę godzin będę razem z Fran i niech tylko ktoś spróbuje się do niej zbliżyć to nie wiem co im zrobię. Myślę, że miejsce dla nas się znajdzie. Jeszcze tylko trzy godziny w samolocie i znowu zobaczę moją Fran. Trochę się za nią stęskniłam. Jesteśmy już w samolocie. Bardzo chce mi się spać, więc wtuliłam się w tors mojego chłopaka i momentalnie zasnęłam.

niedziela, 29 listopada 2015

Diecesca #3 ~ "Marco puść ją!"

*Francesca*
Byłam trochę przerażona tym, co powiedziała Angie. W tym samym momencie otworzyły się drzwi. Bałam się, że to Oni. Serce podeszło mi do gardła. Do jadalny wszedł Diego wraz ze swoimi "Przyjaciółmi", których spotkałam z samochodzie. W rękach trzymali butelko z alkoholem. ~ Oho, to impreza się zaczyna.
 - Hej śliczna. - jeden z nich zwrócił się do mnie. - Dawno się nie widzieliśmy.
Spojrzałam na Angie. Była tak samo przestraszona jak ja. Szybko wstałam i chciałam pobiec do swojego pokoju, jednak ten sam chłopak zatarasował mi przejście.

 - Przepuść mnie! - powiedziałam trochę, a nawet bardzo zdenerwowana.
 - Nigdzie nie pójdziesz. - złapał mnie w talli i przyciągną do siebie. Chciałam się wyrwać, ale byłam za słaba.
 - Marco puść ją! - wtrącił się dotychczas nieobecny Diego. Widziałam, że się trochę zdenerwował. Meksykanin niechętnie mnie puścił, a ja szybko pobiegłam do mojego pokoju i zamknęłam się na klucz.


*Diego*
Wkurzyło mnie zachowanie Marco względem Francesci. Jeszcze raz ją dotknie to nie wiem co mu zrobię. Aktualnie stoimy przed domem, palimy papierosy i czekamy na resztę chłopaków. Dzisiejsza impreza będzie udana. Może namówimy Fan, aby do nas zeszła. Angie mówiła, że mamy się do niej nie zbliżać. Mam plany względem Włoszki i nie zamierzam z nich rezygnować. Ona jest taka pociągająca. W samochodzie trudno mi było oderwać os niej wzroku.
 - Stary o czym tak myślisz? - moje rozmyślenia przerwał Meksykanin z którym nie rozmawiałem od kilku minut.
 - O Francesce. - odparłem zgodnie z prawdą. To imię.... Francesca,
jest tak piękne jak jego właścicielka. Chyba się zakochałem....

środa, 4 listopada 2015

Diecesca #2 ~ "Aha...dzięki Diego za pomoc"

*Francesca*
Jechaliśmy jeszcze dziesięć minut, aż dojechaliśmy do domu Angie. Diego wysiał i otworzył mi drzwi. Był bardzo miły.
 - Przeprasza Cię za nich. Czasami nad sobą nie panują.
 - Naprawdę nic się nie stało. - zaczęłam go uspokajać. Miał śliczne czekoladowe oczy. Fran o czym Ty myślisz?
 -Fran! - usłyszałam bardzo znajomy głos.
 - Angie! - przytuliłam się do mojej przyjaciółki. - Nawet nie wiesz jak tęskniłam!
 - Jak minęła podróż? - zapytała.
 - Bardzo dobrze. Dziękuję. - pokazałam jej rząd swoich zębów. - Rodzice prosili, abyś do nich zadzwoniła.
 - Dobrze, ale to potem. - złapała mnie za rękę. - Teraz chodź pokażę Ci Twój pokój. Diego weź walizkę Fran.
Pobiegłyśmy do domu, a za nami ruszył chłopak targając moje walizki. Wbiegłyśmy po schodach na pierwsze piętro. Angie otworzyła drzwi od pokoju i wepchnęła mnie do środka. Moim oczom ukazał się śliczny pokój.
 - Rozpakuj się i widzimy się na kolacji. - wyszła z "mojego" pokoju, pozostawiając mnie samą. Nie miałam przy sobie walizki. Wyszłam z pokoju i ruszyłam schodami i na samym dole stała moja walizka. "Aha...dzięki Diego za pomoc!" - pomyślałam i zeszłam na dół po nią. Zaczęłam siłować się z wniesieniem jej na górę. Muszę przyznać, że jest ciężka. Gdy dotarłam do pokoju, rozpakowałam i powiesiłam moje ubrania na wieszaki. Jak ja się cieszę, że mam mało ubrań.
 - Francesca! Kolacja. - usłyszałam wołanie Angie,
 - Idę! - krzyknęłam i udałam się z powrotem na dół. Jestem tu pierwszy dzień i już nie lubię tych schodów. Weszłam do jadalni i zajęłam miejsce przy stole. Przyniosła jedzenie i zaczęłyśmy je konsumować.
 - Dzisiaj w nocy wychodzę. - zaczęła po skończonym posiłku. - Będziecie z Diego sami. Nie zdziw się, jak przyprowadzi kolegów i zorganizuje małą imprezę.
 - I Ty mu na to pozwalasz? - zapytałam z niedowierzaniem.
 - Jest dorosły i może robić co chce. Nie mam na niego wpływu. - przybrała poważną minę. - Radzę Ci nie zbliżaj się do niego. Jak już przyjdą to zamknij się na klucz i nie wychodź.......

piątek, 2 października 2015

Diecesca ~ 1 ~ Chyba Cię widzę.


*Diego*
Moja kochana kuzynka poprosiła mnie, abym odebrał jej przyjaciółkę z lotniska. Byłem umówiony z przyjaciółmi. Nie mogłem ich tak olać, więc pojechałem razem z nimi. Po dwudziestu minutach byliśmy w dwadzieścia minut. Koledzy nie byli zadowoleni. Marudzili mi pół drogi. Dobrze, że mieli anfe bo się czymś zajęli. Wyszedłem z auta i zacząłem szukać Włoszki. Dobrze, że Angie dała mi jej numer telefonu. Zadzwoniłem.
(F)
-Słucham?
(D)
-Siema tu Diego miałem Cię odebrać. Gdzie jesteś?
(F)
-Jestem przed drzwiami. Chyba Cię widzę.
(D)
-Ja też Cię widzę.
Rozłączyłem się gdy zauważyłem, że jakaś dziewczyna idzie w moim kierunku. Była taka.. seksowna. Od razu się napaliłem.
 - Hej. - uśmiechnęła się. - To Ty jesteś Diego?
 - Tak to ja. - odpowiedziałem szybko. - Wsiadaj do samochodu, a ja zapakuje bagaże.
Wziąłem walizkę, a Francesca wsiadła do auta. Nie była chyba zachwycona. Ona jedna w samochodzie z czterema chłopakami, którzy są na fali.

*Francesca*

Gdy wsiadłam do samochodu zauważyłam, że nie jestem sama. Obok mnie znajdowali się jacyś mężczyźni, którzy coś wciągali, a typek z przodu pił piwo.
 - Siema mała - powiedział do mnie ciemnowłosy chłopak i objął mnie ramieniem. Próbowałam się odsunąć. Na szczęście fotel w samochodzie był duży i  odsunęłam się jak najdalej mogłam.
 - Stary nie podrywaj jej. - Diego wrócił do samochodu. - Marco daj łyka.
Wziął od kolesia butelkę z piwem i napił się. Chciałam wysiąść, ale drzwi były zamknięte. Zapięłam pasy i ruszyliśmy. Bałam się, że chłopak może spowodować wypadek. w końcu pił.
 - Po co się zapinasz? - zapytał Marco
 - Dla bezpieczeństwa. - odpowiedziałam trochę z Włoskim akcentem. W końcu jestem Włoszką i nie mam zamiaru się z tym ukrywać. Wszyscy zaczęli się śmiać. Chciałam abyśmy już dotarli do domu mojej byłej nauczycielki. Nagle zatrzymaliśmy się.Chłopaki wysiedli, a ja zostałam z Diego sam na sam. Jak dobrze, że już poszli.
 - To..... - zaczął Diego. - Jak Ci minęła podróż?
 - Dobrze, dziękuję. - odpowiedziałam i uśmiechnęłam się nieśmiało. On jest taki przystojny! Nie! Francesca o czym ty myślisz? Moje rozmyślenia przerwał telefon. Spojrzałam na wyświetlacz. Dzwoniła moja mama.
[Rozmowa po Włosku]
(F)
Cześć mamo.
(M)
Cześć córciu. Jak minęła podróż? Dojechałaś już? Widziałaś się z Angie? - zaczęła się masa pytań.
(F)
Podróż minęła bardzo dobrze. Jeszcze się z nią nie widziałam, bo jeszcze nie dojechaliśmy.
(M)
Jak już się z nią spotkasz to powiedz, aby do mnie zadzwoniła. - powiedziała i rozmowa się urwała.




.......................................................................
I oto rozdział 1 :D
Mam nadzieję, że się spodoba :)

2 komentarze = następny rozdział

Komentujesz - motywujesz :***

czwartek, 17 września 2015

Diecesca - Prolog



*Francesca*
Ten dzień zaczął się tak jak każdy inny. Wstałam, poszłam do łazienki, aby wykonać poranne czynności. Kiedy wyszłam podeszłam do szafy, aby znaleźć ubrania. Wybrałam czarną sukienkę w białe kropki, a do tego czarne balerinki. Muszę przyznać, że powstał bardzo ładny zestaw. Kiedy z powrotem ruszyłam do toalety zadzwonił mój telefon. Dzwoniła Angie. To moja dawna nauczycielka , która jest modelką. Odebrałam.
 - Cześć Angie!. Co tam?
 - Wszystko w porządku, ale nie o tym chciałam z tobą porozmawiać.
 - To o czym? - Byłam w lekkim szoku. Nie odzywała się do mnie od pięciu lat. Bardzo mi jej wtedy brakowało.
 - Oglądałaś ostatnio wiadomości?
 - Nie. - powiedziałam powoli.
 - No to już Ci wszystko tłumaczę. Zgłosiłam Twoją kandydaturę do konkursu modelek i.....
 - I?
 - Zostałaś wylosowana! - powiedziała i zaczęła piszczeć, a ja razem z nią. - Jest jeszcze coś.
 - Co takiego?
 - Jeszcze dzisiaj musisz być w BA.
 - To ja się idę pakować Odbierze mnie ktoś z lotniska?
 - Tak wyślę po Ciebie mojego kuzyna Diego.
 - To ja idę się pakować. Ciao!
Rozłączyłam się. Podbiegłam do szafy wyjęłam walizki i zaczęłam pakować wszystkie moje ubrania. Nie było tego zbyt dużo więc się zmieściłam do i walizki. Po paru godzinach siedziałam już w samolocie i słuchałam muzyki.