*Francesca*
Byłam trochę przerażona tym, co powiedziała Angie. W tym samym momencie otworzyły się drzwi. Bałam się, że to Oni. Serce podeszło mi do gardła. Do jadalny wszedł Diego wraz ze swoimi "Przyjaciółmi", których spotkałam z samochodzie. W rękach trzymali butelko z alkoholem. ~ Oho, to impreza się zaczyna.
- Hej śliczna. - jeden z nich zwrócił się do mnie. - Dawno się nie widzieliśmy.
Spojrzałam na Angie. Była tak samo przestraszona jak ja. Szybko wstałam i chciałam pobiec do swojego pokoju, jednak ten sam chłopak zatarasował mi przejście.
- Przepuść mnie! - powiedziałam trochę, a nawet bardzo zdenerwowana.
- Nigdzie nie pójdziesz. - złapał mnie w talli i przyciągną do siebie. Chciałam się wyrwać, ale byłam za słaba.
- Marco puść ją! - wtrącił się dotychczas nieobecny Diego. Widziałam, że się trochę zdenerwował. Meksykanin niechętnie mnie puścił, a ja szybko pobiegłam do mojego pokoju i zamknęłam się na klucz.
*Diego*
Wkurzyło mnie zachowanie Marco względem Francesci. Jeszcze raz ją dotknie to nie wiem co mu zrobię. Aktualnie stoimy przed domem, palimy papierosy i czekamy na resztę chłopaków. Dzisiejsza impreza będzie udana. Może namówimy Fan, aby do nas zeszła. Angie mówiła, że mamy się do niej nie zbliżać. Mam plany względem Włoszki i nie zamierzam z nich rezygnować. Ona jest taka pociągająca. W samochodzie trudno mi było oderwać os niej wzroku.
- Stary o czym tak myślisz? - moje rozmyślenia przerwał Meksykanin z którym nie rozmawiałem od kilku minut.
- O Francesce. - odparłem zgodnie z prawdą. To imię.... Francesca,
jest tak piękne jak jego właścicielka. Chyba się zakochałem....
niedziela, 29 listopada 2015
środa, 4 listopada 2015
Diecesca #2 ~ "Aha...dzięki Diego za pomoc"
*Francesca*
Jechaliśmy jeszcze dziesięć minut, aż dojechaliśmy do domu Angie. Diego wysiał i otworzył mi drzwi. Był bardzo miły.
- Przeprasza Cię za nich. Czasami nad sobą nie panują.
- Naprawdę nic się nie stało. - zaczęłam go uspokajać. Miał śliczne czekoladowe oczy. Fran o czym Ty myślisz?
-Fran! - usłyszałam bardzo znajomy głos.
- Angie! - przytuliłam się do mojej przyjaciółki. - Nawet nie wiesz jak tęskniłam!
- Jak minęła podróż? - zapytała.
- Bardzo dobrze. Dziękuję. - pokazałam jej rząd swoich zębów. - Rodzice prosili, abyś do nich zadzwoniła.
- Dobrze, ale to potem. - złapała mnie za rękę. - Teraz chodź pokażę Ci Twój pokój. Diego weź walizkę Fran.
Pobiegłyśmy do domu, a za nami ruszył chłopak targając moje walizki. Wbiegłyśmy po schodach na pierwsze piętro. Angie otworzyła drzwi od pokoju i wepchnęła mnie do środka. Moim oczom ukazał się śliczny pokój.
- Rozpakuj się i widzimy się na kolacji. - wyszła z "mojego" pokoju, pozostawiając mnie samą. Nie miałam przy sobie walizki. Wyszłam z pokoju i ruszyłam schodami i na samym dole stała moja walizka. "Aha...dzięki Diego za pomoc!" - pomyślałam i zeszłam na dół po nią. Zaczęłam siłować się z wniesieniem jej na górę. Muszę przyznać, że jest ciężka. Gdy dotarłam do pokoju, rozpakowałam i powiesiłam moje ubrania na wieszaki. Jak ja się cieszę, że mam mało ubrań.
- Francesca! Kolacja. - usłyszałam wołanie Angie,
- Idę! - krzyknęłam i udałam się z powrotem na dół. Jestem tu pierwszy dzień i już nie lubię tych schodów. Weszłam do jadalni i zajęłam miejsce przy stole. Przyniosła jedzenie i zaczęłyśmy je konsumować.
- Dzisiaj w nocy wychodzę. - zaczęła po skończonym posiłku. - Będziecie z Diego sami. Nie zdziw się, jak przyprowadzi kolegów i zorganizuje małą imprezę.
- I Ty mu na to pozwalasz? - zapytałam z niedowierzaniem.
- Jest dorosły i może robić co chce. Nie mam na niego wpływu. - przybrała poważną minę. - Radzę Ci nie zbliżaj się do niego. Jak już przyjdą to zamknij się na klucz i nie wychodź.......
Jechaliśmy jeszcze dziesięć minut, aż dojechaliśmy do domu Angie. Diego wysiał i otworzył mi drzwi. Był bardzo miły.
- Przeprasza Cię za nich. Czasami nad sobą nie panują.
- Naprawdę nic się nie stało. - zaczęłam go uspokajać. Miał śliczne czekoladowe oczy. Fran o czym Ty myślisz?
-Fran! - usłyszałam bardzo znajomy głos.
- Angie! - przytuliłam się do mojej przyjaciółki. - Nawet nie wiesz jak tęskniłam!
- Jak minęła podróż? - zapytała.
- Bardzo dobrze. Dziękuję. - pokazałam jej rząd swoich zębów. - Rodzice prosili, abyś do nich zadzwoniła.
- Dobrze, ale to potem. - złapała mnie za rękę. - Teraz chodź pokażę Ci Twój pokój. Diego weź walizkę Fran.
Pobiegłyśmy do domu, a za nami ruszył chłopak targając moje walizki. Wbiegłyśmy po schodach na pierwsze piętro. Angie otworzyła drzwi od pokoju i wepchnęła mnie do środka. Moim oczom ukazał się śliczny pokój.
- Rozpakuj się i widzimy się na kolacji. - wyszła z "mojego" pokoju, pozostawiając mnie samą. Nie miałam przy sobie walizki. Wyszłam z pokoju i ruszyłam schodami i na samym dole stała moja walizka. "Aha...dzięki Diego za pomoc!" - pomyślałam i zeszłam na dół po nią. Zaczęłam siłować się z wniesieniem jej na górę. Muszę przyznać, że jest ciężka. Gdy dotarłam do pokoju, rozpakowałam i powiesiłam moje ubrania na wieszaki. Jak ja się cieszę, że mam mało ubrań.
- Francesca! Kolacja. - usłyszałam wołanie Angie,
- Idę! - krzyknęłam i udałam się z powrotem na dół. Jestem tu pierwszy dzień i już nie lubię tych schodów. Weszłam do jadalni i zajęłam miejsce przy stole. Przyniosła jedzenie i zaczęłyśmy je konsumować.
- Dzisiaj w nocy wychodzę. - zaczęła po skończonym posiłku. - Będziecie z Diego sami. Nie zdziw się, jak przyprowadzi kolegów i zorganizuje małą imprezę.
- I Ty mu na to pozwalasz? - zapytałam z niedowierzaniem.
- Jest dorosły i może robić co chce. Nie mam na niego wpływu. - przybrała poważną minę. - Radzę Ci nie zbliżaj się do niego. Jak już przyjdą to zamknij się na klucz i nie wychodź.......
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)


